2018

Trabant picnic.

Często mam tak, że chciałabym tak po prostu dłuższą chwilę poobcować z naturą. Jest to śmieszne, że mając ją pod nosem nie spędzam na jej łonie tyle czasu ile mój organizm tego chce, wymaga i tak jak to było jeszcze nie dawno. Godząc jednocześnie kilka ważnych życiowych misji, które pochłaniają większość mojego czasu, często nie dają mi robić coś dzięki czemu mogę tzw. naturalnie naładować baterie na świeżym powietrzu z dala od zgiełku i ciągłego pośpiechu, słuchając jednocześnie śpiewu ptaków, szumu drzew jednocześnie topiąc się w trawie i otulać się przyjemnym wiaterkiem. Na okrągło popełniam jeden błąd. Chce robić kilka rzeczy na raz, tak jakby moje istnienie miało zakończyć się na drugi dzień.

Dzisiejszy wpis jest troszkę z innej strony. Razem z moją połówką uwielbiamy retro klimaty, dlatego sesja została zrealizowana z tytułowym TRABANTEM, który idealnie wpasował się w całe otoczenie 😀
Często śmieje się sama z siebie, że urodziłam się w złych czasach. Mam ogromny sentyment do vintage z różnych okresów, więc wszystkiego rodzaju unikaty, które wpadną mi w oko lub będzie to tzw. miłość od pierwszego wejrzenia- oczywiście m.in. z działu ”moda” są dla mnie drogocenne. I czasami warto jest poświęcić trochę więcej czasu na odrestaurowanie i danie drugiego życia czemuś, co jest wyjątkowe samo w sobie i może nam posłużyć jeszcze ładnych parę lat.

____________________________________________________________________

Fot. KAROL TECH

One Comment

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: